Zawału serca można dostać…

Indywidualny błąd i szybka utrata bramki spowodowały w naszej grze (ciężko nazwać to grą) nerwowość. Przeciwnik podyktował nam jednak cięższe warunki niż się spodziewaliśmy. Całe szczęście, że do przerwy przegrywaliśmy tylko 2:0.

W drugiej połowie musieliśmy dać odpowiedź, kim jesteśmy. Od 45 minuty było widać grupę facetów z jajami. Wzięliśmy się mocno do pracy. To była gra, jakiej oczekiwaliśmy. Szacunek za to dla zawodników. Łatwo prezentuje się umiejętności, gdy mecz się układa i wszystko idzie po myśli, ale o sile zespołu świadczy sytuacja, gdy trzeba wyciągnąć mecz z dwubramkowego bagażu na boisku wymagającego i doświadczonego przeciwnika. Długo pracowaliśmy na doprowadzenie do remisu.

Kiedyś mówiłem, że wzorem do naśladowania jest dla mnie Manchester United Aleksa Fergusona, z czasów Davida Beckhama, Rayana Giggsa czy Petera Schmeichela… i tak wyglądał po przerwie Targówek. Oczywiście trzeba zganić za utratę trzeciej bramki, jednak to nas nie załamało. Wyrównaliśmy i mieliśmy okazję do wygrania meczu.

Remis uszanujmy. Amigos, to drużyna doświadczona, z czołówki. Liczymy, że urwą jeszcze punkty przeciwnikom.

 

Trener

Piotr Kurban

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*