Nerwowo w Sulejówku

Na pierwszy wiosenny mecz przyszło nam wyruszyć na zawsze groźny i niewygodny teren bocznego boiska Victorii Sulejówek, na którym swoje mecze rozgrywa Amigos Warszawa. Drużyna gospodarzy w przygotowaniach do sezonu nie zachwycała, lecz jak się okazało wyszła na mecz z nami turbo zmotywowana.

Od początku spotkania w nasze poczynania wkradła się nerwowość. Być może po kilku wysoko wygranych sparingach pozwoliliśmy sobie na zlekceważenie przeciwnika, a ten wykorzystał naszą słabszą dyspozycję i szybko zrobiło się 2-0 dla gospodarzy. Obydwie bramki to nasze indywidualne błędy i cieszyć się należy z tego, że nie przegrywaliśmy do przerwy znacznie wyżej bo były ku temu okazje.

Szybko zapomnieliśmy o pierwszej połowie, a trener w przerwie dokonał 3 zmian wprowadzając za Mateusza Talarka ↔ Bartka Zaleskiego, za Adriana Majewskiego ↔ Szymona Boguckiego, a za Bogusia Zamęckiego ↔ Piotra Maciaka. Dało to efekt w postaci kilku sytuacji pod bramką rywali oraz uporządkowaniu gry w obronie. Nasz niezawodny lis pola karnego Wojciech Kłak faulowany był aż dwukrotnie w obrębie ‘szesnastki’ za co bezapelacyjnie należały się nam dwa rzuty karne. Do nich podszedł Mateusz Sokólski. Przy pierwszym uderzył w prawy róg bramkarza, który wyczuł go i próbował sięgnąć piłkę, lecz ta po jego rękawicy odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Drugi karny to strzał w lewy róg, a bramkarz poleciał w zupełnie inną stronę.

Mając tak ciężko wywalczony wynik 2-2 przy pierwszej akcji gospodarzy nasi zawodnicy znów się rozkojarzyli i Amigos na 10 minut przed końcem wyszedł na prowadzenie 3-2. Widmo pierwszej porażki w tym sezonie znów zawitało w naszych głowach, lecz w ostatnich minutach meczu remis uratował nam Hubert Waśkiewicz, który tego dnia dwoił się i troił harując na tego gola.

Po ciężkim meczu wracaliśmy oddychając z olbrzymią ulgą. Bardzo cieszy fakt, że na trybunie pojawili się nasi kibice okazując ogromne wsparcie. Serdecznie zapraszamy teraz wszystkich na Kołową 18 już w sobotę o godzinie 16!

 

AS

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*