Droga, którą szedłem…

W ubiegłym tygodniu przeprowadziliśmy poważną rozmowę w szatni. W zasadniczej kwestii byliśmy jednogłośni. Wniosek – żarty się skończyły. Jeszcze kilka kroków i…

Przystąpiliśmy do pojedynku z Jednością z planem na ten mecz. Mimo niskiej pozycji w tabeli przeciwnika nie było mowy o zlekceważeniu. Potwierdziło, to pierwsze 10 minut meczu. Drużyna łatwo objęła dwubramkowe prowadzenie, były okazje do podwyższenia. Natomiast, to, co zrobiliśmy to nie mieści się w głowie. Ze stanu 2:0 doprowadziliśmy do wyniku 2:5. Grając z ostatnią drużyną w tabeli. Zespół, który jawnie deklaruje grę o awans nie ma prawa dopuszczać do takich sytuacji. To Jedność grała sobie z nami w piłkę. Owszem wyciągnęliśmy ten mecz na remis, mieliśmy nawet okazje do wygrania tego meczu, ale chyba nie oto nam chodziło. Uratowaliśmy remis.

Szansa awansu została poważnie zagrożona. Uważam, że drużynie potrzebny jest wstrząs. Moje metody okazały się niedoskonałe, nieskuteczne, złe. Spodziewam się reakcji os. decyzyjnych w GKP Targówek dotyczących mojej osoby. Tym samym wyrażam wątpliwość dalszego prowadzenia drużyny. Ta formuła się wyczerpała. Liczę, że jednak kolejny trener ogarnie towarzystwo i osiągniecie ten awans. Ja oddaję się do dyspozycji kibiców.

 

Trener

Piotr kurban

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*